Kiedy większość zaczyna myśleć za nas.
W demokracji przyzwyczailiśmy się wierzyć, że największym zagrożeniem dla wolności jest władza. Król, dyktator, partia, urzędnik, aparat państwa – historia dostarczyła nam wystarczająco dużo dowodów, żeby tak uważać. Istnieje jednak inna władza, znacznie mniej złowieszcza, której powinniśmy się obawiać. Nie przychodzi nocą, nie wyważa drzwi, nie zabiera nikogo na przesłuchanie. Działa powoli, ale skutecznie, aż pewnego dnia całkowicie się jej poddajemy. Zaczyna mówić naszym głosem, a my przestajemy odróżniać go od własnego. Ta władza to opinia większości. W miarę jak obywatele stają się sobie coraz bardziej równi, przestają widzieć w innych ludziach (i w całych warstwach społecznych) naturalne autorytety. W tej samej chwili rośnie jednak wiara w masy, a opinia publiczna zaczyna obejmować rządy nad światem. Jak pisał Tocqueville, opinia zyskuje w społeczeństwie demokratycznym bez porównania większe znaczenie niż gdziekolwiek indziej. I nikt specjalnie s...