Czy żyjemy w erze technologicznych parapaństw?
Jeszcze dwie, trzy dekady temu cyfrowe firmy były po prostu dostawcami oprogramowania, sprzętu, reklam i usług. Dziś wiele z nich ma pozycję dominującą i dyktuje warunki każdemu, kto z ich technologii korzysta, czyli prawie wszystkim: zwykłemu obywatelowi, firmom, instytucjom, rządom. Weszły pomiędzy człowieka a informację, handel, komunikację, pracę, edukację, rozrywkę i administrację publiczną. Na naszych oczach powstaje władza, która nie została zdobyta w wyborach, nie ma granic wytyczonych na mapie i nie potrzebuje własnej armii. Jej terytorium stanowią nasze życie zawodowe, prywatne i społeczne, a najcenniejszym zasobem nie jest ziemia ani nawet kapitał, lecz informacja i uwaga ludzi. Te technologiczne parapaństwa wobec swoich użytkowników zachowują się jak państwo: ustalają regulamin, który działa jak prawo, moderują treści i spory jak sąd, a własne zasady egzekwują, stosując kary, takie jak blokowanie kont czy ograniczanie zasięgów. Promują przy tym równość i tolerancję, wsp...