Kurs utracony
Wielu z nas ma wrażenie, że ten kraj dryfuje w nikomu nieznanym kierunku. Zadajemy sobie pytanie: Czy ta łajba w ogóle ma ster? A jeśli tak, to czy ci, którzy go trzymają, obrali kurs zgodny z interesem pasażerów? Coraz rzadziej pytamy za to: dokąd płyniemy? Chyba przestaliśmy wierzyć, że mamy na to wpływ. Zastanawiamy się tylko po cichu, czy zdążymy znaleźć miejsce w szalupie. Przestaliśmy wierzyć w Polskę jako wspólnotę. Przestaliśmy wierzyć w ruchy społeczne i obywatelską solidarność. W siłę manifestacji i protestu. Ale jak tu wierzyć w samorządność i oddolne inicjatywy, skoro ich liderzy tak często kończą jako polityczne przystawki tych, przeciwko którym jeszcze chwilę wcześniej protestowali, a same protesty przypominają akcje autopromocji, a nie narzędzie w rękach walczących o swoje racje? Przestaliśmy wierzyć w państwo. Nie dlatego, że jest słabe, lecz dlatego, że jego siła zbyt często objawia się wobec tych, którzy mają najmniej możliwości, by się bronić. Nie wierzymy w sprawi...