Życie na pokaz
Ktoś zapytał mnie ostatnio, czy nie chciałbym zająć się tym na poważnie. Pisaniem, nagrywaniem relacji z podróży i rozwijaniem mediów społecznościowych. Odpowiedziałem, że nie wiem, choć kusiło mnie, żeby powiedzieć: Tak. Na szczęście rozsądek wziął górę nad moim ego, choć nie było to łatwe. Bo cóż właściwie znaczy zająć się czymś na poważnie? Zazwyczaj oznacza zamianę tego, co sprawiało przyjemność, w kolejny obowiązek. A tych, mimo wszelkich prób optymalizacji własnego czasu, mimo całej elastyczności i nadrabiania zaległości kosztem snu, mam już aż nadto (zresztą brak czasu to nie jedyny powód, ale o tym później). Poważne zajęcie się choćby wspomnianym pisaniem zostawiam więc konkurencji, która jest niemała. Czasem mam wrażenie, że dziś więcej ludzi pisze, niż czyta. Każdego roku na świecie ukazują się miliony nowych książek i setki milionów artykułów. Do tego dochodzą poradniki, podcasty, filmy, rolki i transmisje na żywo. Treści przybywa szybciej niż odbiorców. Ludzie m...