Czy zostawiłeś furtkę w swoim murze?
Czy jestem samotny w sensie społecznym? Czasami mam takie wrażenie. Nie jest to szczególnie dramatyczne odkrycie ani permanentny stan. Raczej momenty, w których dochodzę do wniosku, że choć znam wielu ludzi, z niewieloma łączą mnie naprawdę głębokie więzi. I podejrzewam, że nie jestem w tym odosobniony. Nie sądzę, żebym taki po prostu się urodził. Raczej nigdy nie nauczyłem się, jak we właściwy sposób takie więzi budować i jak przy nich wytrwać. Zakładam, że trzeba do tego naprawdę poznać drugiego człowieka, ale do tego mamy wybrakowane instrukcje, choć kultura, tradycja i religia starały się nas w nie wyposażyć. Udaje im się to w sposób powiedziałbym połowiczny. Jeśli chodzi bowiem o poznanie drugiego człowieka łatwo poprzestajemy na wiedzy powierzchownej i użytkowej: jak ktoś mieszka, czym się zajmuje i czy można mu zaufać. Nie zastanawiamy się jednak, co nim kieruje, czego pragnie, co go cieszy, a co mu doskwiera, czego się boi i o czym po cichu ma...