Zdrów jak ryba

 


    Płynąc przez norweskie fiordy w pewnym momencie zauważyłem kilometrową żółtobrunatną wstęgę (wtedy jeszcze nie wiedziałem czego) unoszącą się na morskiej wodzie. Później zobaczyłem pierwszą na swojej drodze farmę łososi i od razu zacząłem podejrzewać, że są ze sobą powiązane. Nie myliłem się – choć pasza dla hodowanych w klatkach ryb, jest produkowana tak, aby opadać na dno fiordu, tłuszcz, który spaja granulat wypływa ostatecznie na powierzchnię tworząc plamy, które prądy morskie rozciągają we wspomniane wstęgi. Choć sam tłuszcz nie jest szkodliwy dla środowiska, działa jak lep na wszelkie zanieczyszczenia i mówiąc łagodnie nie stanowi (na tle ciemnej wody fiordów) zbyt atrakcyjnego widoku.

    W trakcie mojego kilkugodzinnego rejsu w rejonie Bergen, przepłynąłem obok kilkunastu tego rodzaju farm i postanowiłem się czegoś o nich dowiedzieć. Na pierwszy rzut przebijają się informacje o ich szkodliwości dla wodnego ekosystemu, więc postanowiłem przedstawić tu tylko trochę liczb i faktów, każdemu zostawiając ocenę:

- w jednej klatce może znajdować się do 200 tysięcy ryb (zazwyczaj widziałem od 5 do 8 klatek na farmę, więc można zakładać, że żyje w każdej grubo ponad milion łososi);

- w rejonie norweskich fiordów znajduje się już blisko tysiąc czynnych hodowli tego typu, produkujących 1,5 miliona ton łososia rocznie;

- w każdym metrze sześciennym wodnej klatki znajduje się około 25kg ryb, czyli około 5 dorosłych łososi, lub około 10 młodszych osobników;

- ryby przebywają w klatkach od roku do dwóch, później idą na ubój;

- 15-20% (czyli około 50 milionów łososi rocznie) nie dożywa uboju, ze względu na pasożyty, choroby, uszkodzenia ciała i stres;

- największe zagrożenie stanowią wszy morskie, które dziesiątkują populacje łososi - usuwa się mechanicznie lub termicznie, bezpośrednio w klatkach za pomocą specjalnych urządzeń;

- wszystkie łososie w Norwegii są szczepione, aby ograniczyć podawanie antybiotyków;

- pasza dla ryb przechowywana jest na widocznych w pobliżu klatek statkach i za pomocą rur transportowana jest do każdej klatki;

- ryby są obserwowane za pomocą kamer i gdy łososie przestają aktywnie żerować odcina się im dopływ paszy;

- dzięki technologii tylko około 10% niezjedzonej paszy trafia na dno (około 180 tysięcy ton rocznie);

- oprócz niezjedzonej paszy na dno fiordów trafia też rocznie około 300 tysięcy ton rybich odchodów;

- gdy to podliczymy wychodzi, że norweskie łososie produkują 4 razy więcej zanieczyszczeń niż cała 5,5 milionowa populacja Norwegów;

    Władze Norwegii dokładają starań, aby farmy miały jak najmniejszy wpływ na środowisko naturalne oraz by jakość mięsa łososia hodowlanego była nie gorsza niż z dzikiego łososia, choć z efektami tego bywa różne (afery z lat 2024-2026 z dystrybucją na europejskie stoły chorych, zdeformowanych, a nawet padłych ryb). Nie można jednak odmówić norweskim regulatorom dążenia do zwiększania standardów jakości i minimalizacji wpływu hodowli na otoczenie. W tym kontekście bardziej niepokoi mnie coś innego - skoro wpływ norweskich farm rybnych na ogólnie pojęte środowisko jest mocno dyskusyjny (nawet przy skłonności Norwegów do przestrzegania norm i prawa), to jaki wpływ na środowisko mają hodowle w krajach, gdzie nie ma żadnych regulacji, bądź do ich przestrzegania nie przykłada się zbytniej uwagi?

    Patrząc na norweskie farmy rybne z poziomu pokładu statku (a także czytając o podnoszeniu standardów i automatyzacji, którymi szczycą się na swoich stronach producenci), można przymknąć oczy na pewne skutki ich działalności. W końcu argumentacja, że odławianie setek tysięcy ton dzikich ryb rocznie również negatywnie wpływa na środowisko, jest jak najbardziej zasadna. Nie zmienię jednak zdania, co do kwestii unikania jedzenia jakiegokolwiek inwentarza karmionego paszą, mączką czy karmą (zrobioną w dużej mierze z przedstawicieli pokrewnych im gatunków zwierząt) i zmuszanego do życia w klatkach, nieważne, czy będzie to w wodzie, na lądzie czy w powietrzu. Miało obyć się bez oceny, ale trudno. Mimo wszystko zachęcam Was do dzielenia się przemyśleniami w powyższej sprawie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Made in China

Człowiek roboczy

Podwójne standardy wojny