Posty

Nowy zielony świat Cz. 2

Obraz
  Wynalezienie rolnictwa doprowadziło do ogromnego przeskoku cywilizacyjnego naszego gatunku. Nadwyżki żywności umożliwiły prowadzenie osiadłego trybu życia i rozwój wszelkich nowych form aktywności. Przyczyniły się również do niekontrolowanego przyrostu ludności świata, obecnie uważanego za globalny problem, z którym należy walczyć. W okresie industrialnym rolnictwo, jak każda forma przemysłu została mocno udoskonalona, skonsolidowana, objęta ścisłym nadzorem władz i izb handlowych. To właśnie rozwój efektywnych technik rolniczych wespół z liberalizacją handlu doprowadziły do drastycznego zmniejszenia się opłacalności prowadzenia drobnych gospodarstw. Wieśniacy porzucili więc rolę i przenieśli się do miast (w ciągu 100 lat liczba osób parających się rolnictwem spadła mniej więcej 10-ciokrotnie), w kwestii pożywienia uzależniając się od pozostałej na rynku wewnętrznym garstki hodowców, a w wielu krajach - w skutek całkowitego załamania się lokalnego przemysłu rolniczego - w znaczny...

Nowy, zielony świat. Cz. 1

Obraz
       Fala rolniczych protestów w Europie nie opada, choć KE deklaruje wycofanie się z realizacji części założeń Zielonego Ładu, którego projekt za wywołanie protestów w dużej mierze odpowiada. Sznury ciągników blokujących drogi i obornik rozrzucany w centrum miast wymusiły pewne ustępstwa na rzecz rolników, ale w niewielkim stopniu przyczyniły się do zawiązania się szerszej debaty dotyczącej Zielonego Ładu oraz innych zielonych projektów dla Europy i konsekwencji ich wprowadzenia. Choć w mediach relacji z protestów nie brakuje, to więcej w nich skupienia na utrudnieniach w ruchu, niż na kluczowej kwestii przyczyn samych protestów. Przypomnę więc w kilku zdaniach czym Zielony Ład tak mocno oburzył europejskich rolników: według pierwotnych założeń projektu do 2030 roku gospodarstwa UE muszą ograniczyć o co najmniej 50% stosowanie środków ochrony roślin, a o 20% stosowanie nawozów, co w ocenie rolników w znaczący sposób zmniejszy ilość wytwarzanych plonów, doprowadza...

Dyplomatyczna wojna o Falklandy

Obraz
  „Malwiny (Falklandy) należą do Argentyny” - znakami informacyjnymi o takiej treści usiana jest cała Argentyna. Przemierzając ten kraj początkowo brałem je za zwykłe znaki kierunkowe, a nie za część szeroko zakrojonej akcji propagandowej, mającej przypominać Argentyńczykom o „okupowaniu” wspomnianych wysp przez Brytyjczyków. Choć od prawie dwustu lat Falklandy pozostają pod brytyjskim zwierzchnictwem, każdy kolejny argentyński rząd wzywa Wielką Brytanię do zwrócenia tych terytoriów Argentynie. Nic w tym dziwnego, gdyż w kraju będącym w permanentnym gospodarczym kryzysie granie przez władze tematem Falklandów spaja naród i odciąga uwagę jego obywateli od innych problemów, z którymi borykają się lokalni politycy. Nie zmienia to jednak faktu, że w rzeczonej kwestii argumentom Argentyńczyków trudno nie przyznać racji. Falklandy leżące u wybrzeży Argentyny, a przynależne Wielkiej Brytanii jako pozostałość kolonialnych podbojów Imperium Brytyjskiego, są oddalone od Królestwa o ponad 1...

Ziemia obiecana

Obraz
      Żyjemy w czasach kiedy dostęp do wszelkiego rodzaju dóbr jest większy niż kiedykolwiek w historii (przynajmniej dla ludzi cywilizacji Zachodu), a nasze cechy wrodzone sprawiają, że by je zdobyć jesteśmy w stanie harować od świtu do nocy kosztem zdrowia, relacji rodzinnych i więzi społecznych. Wizja powszechnego dobrobytu, którą gonimy jest złudna i dla większości niedościgniona. Atuty współczesnego świata stają się powoli naszym przekleństwem. Dla podwyższenia, lub choćby utrzymania statusu i poziomu życia gotowi jesteśmy nie tylko wyzbyć się swoich poglądów i wartości (a przynajmniej powstrzymać się od głośnego ich wyrażania), ale także zgodzić się na ograniczenie naszych swobód. Pożądamy pieniędzy już nie dla samej przyjemności wydawania - motywacją do ich zarabiania stała się sama chęć ich posiadania. W końcu zgromadzony majątek ma zagwarantować w spokojny sen i niezależność, ale posiadanie daje tylko pozory niezależności, gdyż w dzisiejszym świecie prawdziwą nie...

Ostatnie podrygi suwerenności

Obraz
  Zachodnie elity oddychają z ulgą po przegranej PIS, wieszcząc koniec ery wojujących Polaczków, którzy wkładali kij w mrowisko próbując sprzeciwiać się narzucaniu im woli przez hegemonów Europy, a dokładniej przez garstkę stojących na ich czele polityków nazywających siebie głowami owych dawnych europejskich państw narodowych, sterowanych przez żarłoczną Komisję Europejskich koterii. Rozumiem konsternację polityków, którzy po odsunięciu od władzy PO nie byli już w stanie załatwiać małym nakładem sił i środków korzystnych umów i decyzji dla swoich krajów (czy raczej dla ponadnarodowych mocodawców) kosztem Polski, a dokładniej jej obywateli. Skoro do załatwiania tych spraw nie wystarczały już wystawne kolacje i klepanie po plecach najwyższych urzędników naszego Państwa, nic dziwnego, że robili wszystko, aby sytuacja wróciła do wcześniejszej „normy”. Udało się – PO wróciło do władzy. Całe te trwające blisko dekadę ujadanie zachodnich mediów o kryzysie demokracji w Polsce, braku prawo...

Rodzina słowem silna

Obraz
  Dużo w ostatnich latach powiedziano o materialnym wspieraniu rodziny natomiast niewiele na temat jej moralnego wsparcia i odbudowy. By w ogóle pochylić się nad tą sprawą należałoby przestać myśleć o rodzinie jako modelu 2+, gdyż taka komórka to zaledwie element wielopokoleniowej struktury, którą de facto jest rodzina. Ta podstawowa komórka rodziny ma się dobrze (przynajmniej do czasu osiągnięcia przez dzieci pewnej samodzielności w myśleniu i działaniu) i nie jest ona tematem moich rozważań, w przeciwieństwie do przeżywających głęboki kryzys rodzinnych klanów. Dziś rodzina - w szczególności ta wielopokoleniowa - jest przedstawiana (i traktowana) jako przeżytek. Kula u nogi nowoczesnego człowieka, który jak najszybciej powinien opuścić rodzinne gniazdo (a najlepiej przyległe temu gniazdu zacofane sąsiedztwo) i ruszyć w wielki świat. Przychylający się tej opinii twierdzą, że rodzina nas ogranicza, wręcz uwstecznia, będąc przy tym źródłem szeregu innych problemów, które podsumowują ...

Rozterki pacjenta NFZ

Obraz
  Kilka moich kontaktów z publiczną służbą zdrowia zachęcała mnie do jakiejś reakcji, napisania niepochlebnego komentarza - choćby trafiającego w próżnię. Ale człowiek w chorobie ma zazwyczaj na głowie inne problemy niż publiczne wywnętrzanie się. Tekst ten zaczynałem więc kilkukrotnie w przed, w trakcie i w postcovidowej rzeczywistości, ale doczekał się wreszcie zakończenia w reakcji na ostatnie zapowiedzi przedwyborcze polityków dotyczące poprawy warunków żywienia w polskich szpitalach, jakby był to najbardziej palący problem rodzimej służby zdrowia. Od lat cechuje się ona licznymi patologiami, jednak wyżywienie pacjentów jest najmniej istotną z nich.   Najlepszym wyznacznikiem stanu publicznej służby zdrowia jest stan zdrowia naszego społeczeństwa i nie mówię tu o ludziach młodych i względnie zdrowych, których kontakt z   NFZ jest sporadyczny (najwięcej w tej materii mogą powiedzieć Ci, u których pojawiają się poważne problemy zdrowotne – to im należy się głos, cho...